piątek, 9 lipca 2021
wtorek, 6 lipca 2021
Blog ten nie powstał jako zlepek luźnych myśli rzuconych od tak w odmęty internetu tylko żeby pomóc usystemtyzować moje myśli i odczucia, aby przy sklerotycznej naturze mieć coś takiego pod ręką kiedy przyjdzie już ten magiczny czas spotkania z terapeutą czy psychiatrą. Bo mam to do siebie, że czasem męczy mnie okropny słowotok i milion różnych myśli przelatuje mi przez głowę na sekundę, a kiedy przychodzi co do czego nagle ledwie odnajduję w sobie zdanie będące w stanie opisać to jaki mam humor w danym dniu. Staję się wówczas istną zagadką nie umiejąca sklecić żadnego sensownego zdania i niezbyt pamiętającą wydarzenia choćby sprzed kilku dni, a raczej nie będąca w stanie ich opisać. Nawet teraz siedząc przed komputerem i mając względny plan tego co chciałabym przekazać szukam w sobie właściwych określeń na to co właściwie odczuwam.
Stres jakoś, póki co, mnie opuścił, czuję się wręcz nadludzko wyluzowana, jak nie ja. Na wszystko znalazł się czas, mam jasny plan na wakacje i wystarczy się go mniej więcej trzymać. DO wszystkiego podchodzę z dystansem, nie rozmyślam tyle, będzie co będzie. Nurtuje mnie nieco kwestia pracy, jak zwykle martwię się na zapas, że się nie odnajdę, ale w porównaniu z tym co czułabym normalnie widzę progres. To śmieszne, bo tak jak w horrorach jakiś przedmiot może być powiązany z demonem, tak łóżko w moim pokoju, w rodzinnym domu wiąże się z tyloma wydarzeniami, że mój mózg zwyczajnie już czasem odwala na zapas. Wracają stare wspomnienia, lęki, sny choć tylko czasem, z dużo mniejszą częstotliwością. Nie rozumiem mechanizmu tego działania na tyle żeby zrozumieć czemu w środku nocy prawie dostałam ataku paniki jakoś powiązując przyszłe wydarzenie do innego, bardzo odległego, które miało już kiedyś miejsce i nie wspominam go najlepiej.
Testując wszystkie kalkulatory BMI na jakie natrafiłam w internecie każdy pokazuje niedowagę. Bardzo dziwne uczucie. To w ogóle możliwe ? Z kluski w szkieletorka, zabawne. A także jak niezwykle satysfakcjonujące.
piątek, 2 lipca 2021
niedziela, 27 czerwca 2021
wtorek, 22 czerwca 2021
poniedziałek, 21 czerwca 2021
Plan powtórkowy był ambitny, miałam rozpisane dzień po
dniu tematy, ale jednak nauka do sesji w tydzień to samobójstwo. Tak więc kiedy
dotarło do mnie, że to mało efektywne skupiłam się na najważniejszym licząc, że
z resztą jakoś będzie (a nie oszukujmy się, sesja zdalna działa na korzyść
studentów) i tak spędziłam większość tygodnia, wkuwając przez kilka godzin
dziennie. Teraz wiem, że nastawienie potrafi zdziałać cuda. Jeśli jestem w
stanie odsunąć na bok myśli, o ty jak następny dzień mnie dojedzie i przekształcić
je na plany co danego dnia mam do zrobienia i co dobrego dla siebie zrobię
kiedy już skończę nagle zasypiam spokojna, a wstaje zmotywowana. Oczywiście
sesja i egzaminy wywołują w moim przypadku dużą presję i stres, ale tego już
nie ominę. Mogę jedynie liczyć na to, że będzie dobrze, czuć się w miarę
przygotowaną i pocieszać się faktem, że ZAWSZE są jeszcze drugie terminy. Ale oczywiście mój umysł zawsze żyje własnym życiem i nie da się przekonać. Jestem za to właśnie przed najważniejszym egzaminem w sesji i liczę, że po napisaniu go odetchnę głęboko i na nowo zacznę cieszyć się życiem.